czwartek, 5 października 2017

Moja historia wyleczenia chorób kobiecych, część 2. Emocje

Część 1: Moja historia leczenia (klik)
Część 3: A dlaczego by tak nie wyleczyć siebie? (klik)

 ***

Dziękuję, że przeczytałaś/przeczytałeś pierwszą część mojej historii. Zapraszam Cię teraz do kontynuowania i odkrycia razem ze mną brakujących elementów, które pozwoliły mi w pełni ULECZYĆ swoje łono. Zanim to nastąpiło, przeżyłam kolejny kryzys zdrowotny. Ale drążyłam wytrwale, dopóki nie znalazłam kolejnych narzędzi do uzdrowienia swojej YONI.

Dlaczego ciągle mnie bolało?

Z impetem rozbiłam się o ścianę. Miałam perfekcyjną dietę, pełną warzyw, owoców, suplementów naturalnych i ziół. Moja skóra promieniała, włosy cudownie zgęstniały. Układ pokarmowy pracował sprawnie i bez bólu. Dużo spacerowałam. Zbierałam zioła, weekendy spędzałam na łące. Zaczęłam ćwiczyć jogę.

Pracowałam w dobrej firmie. Wszyscy podziwiali mnie, moją dietę i mój wygląd.

Więc dlaczego bolesne miesiączki powróciły!? Tak, było ich mniej. Ale wciąż na kilka dobrych okresów był jeden, który rozrywał moją macicę.

Aż w końcu przyszła menstruacja, która prawie mnie wykrwawiła. To nie była miesiączka, to była rzeka krwi. Spanikowana gotowałam zioła, popijałam skrzyp, krwawnik i koper włoski, w nadziei, że zatamują nieco krwawienie od środka. Padłam wycieńczona i blada. Trzęsłam się z zimna. Rano zaczęły wypływać ze mnie skrzepy, kawałki śluzówki wielkości wnętrza dłoni. Takie... wątróbki. Przez kolejne dwa miesiące odczuwałam codzienny ból podbrzusza. Plamiłam przez prawie cały cykl i miałam mdłości.

Co znowu zrobiłam źle? Przecież moja dieta była idealna. Ratowałam się nowymi ziołami. Dowiedziałam się wtedy wiele cennych wiadomości o ziołach w chorobach kobiecych.


Dlaczego ciągle boli Ciebie?

W pierwszej części szeroko opisałam społeczny i medialny obraz miesiączki. Nie dlatego, aby polać trochę wody ale dlatego, że ten kontekst jest kluczowy dla wielu kobiet.

Jak może nie boleć, skoro nosisz w sobie tyle napięcia i bolesnych przekonań dotyczących miesiączki. Skoro media, reklamy, filmy przekonują, że miesiączka jest nieczysta. A Ty chłoniesz te informacje od dziecka. Skoro przez pokolenia w Twoim rodzie, zamiast celebrować miesiączkę, gardziło się nią. A cały przekaz swojego rodu Ty nosisz w sobie.

Ale miesiączka to nie tylko krwawienie. To też wyraz kobiecości.

Twoja macica i Twoja miesiączka to manifestacja kobiecości. Jak traktowana jest kobiecość we współczesnej kulturze? Czy ma prawo być autentyczna? Nie, nie ma do tego prawa.

Często kobieta musi udawać, spinać się, spełniać nierealistyczne oczekiwania. Musi dążyć do "ideału" istoty stworzonej w programie graficznym. Musi malować się, farbować włosy, depilować całe ciało, wciągać brzuch, powiększać piersi - choćby stanikiem push-up, biegać w szpilkach. Musi pracować - nawet jeśli nie chce. Musi też zadbać o dom, urodzić i wychować dzieci. Często musi być w męskiej energii, a chwilę potem wymaga się od niej wejścia w powabną, uległą, seksowną energię żeńską.

Ściskamy nasze macice. Atakujemy nasze jajniki. Jako kobiety żyjemy w napięciu, otoczone komunikatem Jesteś niewystarczająca. Twoja kobiecość jest ułomna.



Chcę wyrazić się jasno. Jeśli marzeniem Twojego życia jest zrobić karierę jako menadżer, to Ty wiesz, co najbardziej Cię uszczęśliwia. Uważam, że kobieta ma prawo spełniać się w każdym zawodzie, o jakim marzy. Uważam, że ma prawo nie chcieć urodzić dzieci. Jeśli to jest pragnienie jej serca, a nie narzucone przez społeczeństwo wybory.

Bardzo często kobieta jest zmuszona do przesterowania swojej gospodarki hormonalnej tabletkami antykoncepcyjnymi. Oczywiście, jeśli seks bez ograniczeń przynosi Ci samą radość i żadnego bólu emocjonalnego lub fizycznego, antykoncepcja jest Twoim wyborem. To Twoje życie, wiesz, co najbardziej Cię uszczęśliwia. Niemniej warto mieć świadomość, że jest to działanie niekorzystne dla ciała. Antykoncepcja zaburza naturalne mechanizmy i na poziomie hormonalnym działasz jak mężczyzna. A Twoja nieświadomość odbiera to jako atak na Twoją kobiecość. Dajesz mózgowi sygnał: nie chcę swojej kobiecości, dlatego zmieniam naturalną równowagę hormonów.

Chcę zwrócić uwagę na globalną presję, jaką odczuwamy my kobiety dzisiaj. Kobiecość naturalna jest odrzucona. Jesteśmy zmuszane wyjść do męskich ról, bo męski sposób pracy, biznesu jest lepszy. Ta atmosfera wokół kobiecości wbudowała w nasze umysły destruktywne przekonania, które pracują już bez naszej świadomości. Zaczynamy sabotować siebie same i nawet o ty nie wiemy!

Dobra wiadomość jest taka, że możesz znaleźć te niszczące przekonania i uwolnić je. A następnie możesz odkryć prawdziwe pragnienia i naturę Twojej kobiecości.



Jak odkryłam prawdziwe źródło mojej choroby

Moją 8-dniową miesiączkę, która pozbawiła mnie rocznego zapasu podpasek i kilkumiesięcznego zapasu krwi poprzedziła sytuacja.

Sytuacja traumatyczna, niosąca wszystkie cechy konfliktu emocjonalnego, opisywanego przez Totalną Biologię i Medycynę Germańską. Przeżyłam tę sytuacją w samotności, była dla mnie zabójczym, bolesnym szokiem. A dodatkowo zablokowałam emocje, które się pojawiły. Nie potrafiłam ich przeżyć. Chciałam je natychmiast wyprzeć - jakby nic się stało. Poczułam mdłości, ucisk w macicy i nie mogłam złapać oddechu. Poczułam jakby ktoś skopał moje podbrzusze. Nie, jakby ktoś wkładał tam obrzydliwe przedmioty. Obrzydliwość w brzuchu. I wstyd, wstyd, wstyd. Ogromny.

Kochałam pewnego mężczyznę, a on mnie zdradzał. Wielokrotnie, z różnymi kobietami, od samego początku naszego związku. Sama czasami myślę sobie Wielkie mi odkrycie? Przecież to oczywiste, że silne emocje, szok, ból towarzyszące odkryciu, że ukochany mężczyzna nas zdradza bardzo często wpływają na samopoczucie i zdrowie. Tak samo wpływają na nas kłótnie i rozstania. A jednak odkryciem było dla mnie to, dlaczego moje przeżycie zdrady, doprowadziło do choroby właśnie macicy.

Stres negatywnie wpływa na zdrowie

Tak ogólnie wiemy to już od podstawówki. Masz w życiu dużo stresu, możesz umrzeć na zawał. Długotrwały stres powoduje objawy w ciele: zmęczenie, przeziębienie, osłabioną odporność, bezsenność, brak apetytu, nerwowość a nawet nerwice. Coś, gdzieś, kiedyś, jakoś się zadziewa i nagle BUM stres robi chorobę.

Jak myślisz, czy ciało losuje, gdzie upchnąć cały stres z minionego półrocza? I u Ciebie wybiera akurat macicę lub jajniki? Czy może ma swoją mądrość, mózg działa logicznie, zgodnie z pewnymi zasadami?
No właśnie. To było moje odkrycie. 

Bardzo konkretne emocje, których doświadczyłam w sytuacji zdrady, skumulowały się w adekwatnym do moich przeżyć miejscu w moim ciele.



Jakie konkretnie emocje przeżyłam i dlaczego spowodowały nawrót chorób kobiecych?

Teraz opiszę najdokładniej, jak potrafię, krok po kroku, co odczułam i wyjaśnię Ci dlaczego pojawiły się takie konkretne objawy ze strony układu rozrodczego. Przyczyny sięgają w przeszłość i są ważne, dlatego cofnę jeszcze kilka lat wstecz. Taki opis kontekstu pokaże Tobie, jak odszukiwać Twoje konflikty emocjonalne. Zaznaczam, że otworzę przed Tobą intymne i osobiste przeżycia (i historie rodem z Mody na sukces).

Wcześniej długo byłam w relacji z innym mężczyzną. Okazało się, że to był pan playboy. Zanim dotarło to do mnie, pokochałam go, wręcz uzależniłam się od niego, poszliśmy do łóżka. On mieszkał w innym kraju, tęskniłam, chciałam jak najczęściej się spotykać, rozmawiać. I w końcu usłyszałam ale jak to, przecież ja sypiam z setkami kobiet (ale Ty jesteś wyjątkowa, znacie to może?). Dostałam propozycję: Możemy widywać się kilka razy w roku. Mogłam być jedną z jego kochanek.


Chociaż powiedziałam nie, moje emocjonalne uzależnienie było silne. Rozmawialiśmy regularnie, przekazał mi wiele wiedzy (między innymi o naturalnych terapiach, bo jest lekarzem), zawsze kończyło się propozycją spotkania za miesiąc, może dwa. Dziś widzę swoją naiwność ale widzę też wiele dobra, które ostatecznie wypracowałam z tej relacji. Jeśli wierzysz w bliźniacze dusze, wzajemne nauczanie dusz albo karmiczne związki, to właśnie było to.

Jednak kobieta, która kocha mężczyznę, pragnie go. Ja nie byłam wolna od pragnienia fizycznego zbliżenia. Ale odrzucałam je, bo odczuwałam niesmak i odrzucenie na myśl, że mogłabym kochać się z kimś, kto co miesiąc ma inną kobietę. Seks jest intymnym przeżyciem na poziomie ciała, emocji i energii. W każdym z tych aspektów następuje wymiana i budowanie więzi.

Niesmak, szarpanie się, wypieranie pragnienia już wtedy budowało w moim ciele napięcie. Dlatego bóle powracały. A pojawiały się właśnie w miesiącach, kiedy przeżywałam więcej wymienionych emocji. W kolejnej relacji powtórzyłam ten sam schemat. Ale tym razem odczucia była sto razy mocniejsze, bo intensywność tego związku była sto razy silniejsza.

Patrząc wstecz zobaczyłam mojego mężczyznę, który dzień wcześniej uprawiał seks z inną, obcą kobietą. A dzień później odbierał mnie z lotniska i kochał się ze mną. Nawet, nawet gdybym miała zgodę na taki otwarty związek - to przecież trzeba to wcześniej ustalić. Czułam w ciele niesmak, wstręt, obrzydzenie. Pogarda dla mojego oddania i wierności. Pogarda dla mojej kobiecości. Poczucie, że zostałam potraktowana jak zabawka, że moja pochwa i macica to takie narządy do wykorzystania i wyrzucenia. Choć wiele razy słyszałam: "Kocham Cię, chcę z Tobą budować rodzinę i życie. Chcę mieć już z Tobą dzieci." On chciał dziecko, na szczęście nie zgodziłam się. Jego dziecko w moim łonie? Chciałam to wszystko, co było między nami wyrzucić jak najszybciej.

Ja pragnę wyłączności w związku. Przyjmuję do wiadomości, że są osoby otwarte na seks bez zobowiązań i dla nich taka sytuacja jest akceptowalna. Nie każda kobieta przeżyje zdradę tak samo. Jedna kobieta przejdzie lekko nad tematem, bo jak mawiał jeden z moich nauczycieli, Gilbert Renaud, pomyśli tylko... Ach, to nie tylko ja zdradzam! Inna kobieta szybko podniesie się, a jeszcze inna przeżyje to jako totalne odrzucenie i zmiażdżenie. I wtedy właśnie ten silny stres mózg przerzuca na ciało.


Jak wyleczyłam Yoni (macicę :) )

Prawda, że jest to logiczne, dlaczego ten stres odłożył się w macicy? Zgodnie z naturalnym mechanizmem ciała, podczas przeżywania tego konkretnego konfliktu (zranienie, obrzydzenie i poczucie, że  moja kobiecość została wzgardzona, sponiewierana) komórki mojej macicy szybko się rozmnożyły, nabudowała się skumulowana warstwa.

Tak choroba macicy brzmi dla Ciebie pewnie groźnie... Ale pamiętaj, że wcześniej dzięki podjętym naturalnym terapiom wyleczyłam się ze swoich schorzeń. Dlatego nie poddałam się. Zaufałam sobie, zamiast oddać się w ręce lekarzy, którzy od razu zleciliby operację. I znalazłam odpowiedzi.

Odkryłam Totalną Biologię. Szybko zrobiłam kursy tej metody u Gilberta Renaud, aby mieć podstawę do autoterapii. Włączyłam również ćwiczenie Jelenia, które działa leczniczo na łono. Regularnie medytowałam w tańcu na zajęciach albo sama w domu. Dzięki takiej ekspresji energia emocji wyrażała się w ruchu ciała, więc uwalniałam destrukcyjne napięcia. Nauczyłam się też odszukiwania i odczuwania wypartych emocji. Taką piękną praktykę w Warszawie prowadzi Paweł Bryła (klik). I w końcu trafiłam w magiczne ręce Hagi (klik), która masażami i sesją oddechową wsparła gojenie się ran mojej kobiecości.

Nowotwory, polipy, guzki to są zmiany, które można uleczyć. Jak widzisz, od tego czasu minęły 3 lata, a ja żyję i opisuję Ci moje doświadczenia. Moja macica oczyściła się. Przez kolejne trzy 8 i 10-dniowe miesiączki. Ponieważ leczyłam przeżyte emocje, weszłam w fazę zdrowienia. W trakcie miesiączki ciało usuwało nabudowane zmiany (np. guzy, pogrubione endometrium) Dlatego krwawienia były bardzo obfite, z dużymi kawałkami śluzówki.

Ja dodatkowo wzmacniałam to krwawienie swoimi myślami. Miałam ogromną potrzebę oczyszczenia się. Pragnęłam wyrzucić wspomnienie intymnego dotyku tego mężczyzny. Myśl, że mogłam z nim zajść w ciążę budziła we mnie wstręt. Czułam się zbrudzona i chciałam wyczyścić swoje łono. I tak też się działa - ciało intensywnie się czyściło!



Ciąg dalszy w części 3.

***


Zapraszam do kontaktu. Odwiedź moją oficjalną stronę internetową, na której znajdziesz bloga oraz informacje o warsztatach i możliwości spotkania ze mną:





Zapraszam do kontaktu:

kontakt@karolinakumor.pl








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz